wtorek, 29 grudnia 2009

1000 twarzy..

Chyba już czas coś z tym zrobić..



... zaburzenia emocjonalne to zło.

niedziela, 13 grudnia 2009

... the black keys showing me a world I never knew, no
A world I never knew....









google.

środa, 9 grudnia 2009

Szara rzeczywistość...

No tak.. Kolejny dzień dobiega końca, za oknem już cicho-ciemno, a w mieszkaniu nudno i samotnie. Trzeba zapamiętać jedno: "Obecność większej liczby ludzi w mieszkaniu jeszcze bardziej wpływa na poczucie osamotnienia". Na zewnątrz cisza, a wnętrze krzyczy przez co jest bardziej hałaśliwe niż zazwyczaj. Nie starajcie się tego ogarnąć bo i tak nikt tego nie zrozumie. Wisielczy humor w połączeniu z monotonią życia zabija, więc chyba czas rozpocząć walkę z rutyną dnia codziennego. Niech no tylko egzaminy pójdą w odstawkę...

czwartek, 3 grudnia 2009

Jesus Christ!

Zapomnieć o tym, że ma się bloga... niewiele osób to potrafi. Morderczy listopad minął, a teraz czas zacząć kolejny i zarazem ostatni miesiąc roku '09. Dobrze, że już koniec i zaraz '10 na kalendarz wskoczy.. 
Brak weny krzyczy, że czas się ruszyć i iść na uniwerek. Damn it!


...asphalt jungle is here...

sobota, 7 listopada 2009


Nie ma co.. piątkowy wieczór - idealny dzień na łapanie totalnego dołka. Kobiety to mają jednak przes*ane z tymi swoimi humorkami, a najgorsze jest to, że nie można się od tego odpędzić.  I w takich momentach fajnie by było być facetem, który ma wszystko w d*pie bo ma silniejszy charakter i łatwiej panuję nad swoimi emocjami. Ach te charakterystyczne cechy męskiego gatunku.
Na notkę chwila się znalazła, a dlaczego? Bo jest późno, bezsenność stała się przyjacielem człowieka, na wykonywanie niektórych czynności jest za późno, a imprezy mam głęboko w nosie bo nie mam zamiaru wstawać rano z wyrzutem sumienia, że się zmarnowało czas na pierdoły. IMHO doba powinna mieć min. 48 godzin bo ta jest za krótka, a ja zaginać czasoprzestrzeni nie potrafię.
Rzucić wszystko i zacząć się lenić jak większość ? Nigdy. Jak brzmi rzucone kiedyś postanowienie: It's O.K. póki wygrzebie się 2 godziny snu w każdej dobie swojego życia. Heh tylko ostatnio ciężko z tym grzebaniem... a do tego przeszkody czyhające na każdym progu? Geez co za sprawdzian cierpliwości. Najgorsze jest to, że moja cierpliwość uciekła mi jeszcze przed narodzinami. I jak tu być dobrym dziennikarzem nie mając w sobie ni grosz tej zacnej cechy. Jak to powinnam powiedzieć a się hamuje: Kur*a. No ale się hamuje więc przyjmijmy, że powyższego słowa nie ma w tej notatce.

piątek, 23 października 2009

Październik..

a raczej już końcówka października. Miesiąc zaowocował w wiele nowych znajomości i przyjaźni a do tego, jak to zwykle bywa, Heroinka się zapisała na wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe... I znów brak czasu na odpoczynek... chociaż w sumie to sama tego chciałam i taki tryb życia lubię. Nie ma co marudzić..

Dobra trza obiad zrobić..

.. i zastanowić się w jaki sposób prześcignąć tego żółwia..

środa, 14 października 2009

Jajka, mąka, mleko..

... i robimy omlety xD Wczorajszy dzień w skrócie to kupa śmiechu i zabawy. 
A wtorkowy poranek..?
кто это ?
это Aииa..
Dosłownie jak w podstawówce tylko, że tu uczniowie mają po 20 lat... no ale tak wyglądają początki... Ważne, że akcent jest dobry^^


Czas się zabrać za szukanie M3 bo mój przyszły współlokator sie niecierpliwi.. tak szybko chce ze mną zamieszkać? Jeszcze mu się odwidzi^^



piątek, 9 października 2009

Po studencku..

Myślałam, że ciężko jest jednocześnie studiować i się uczyć.. a jednak da się ogarnąć i jedno i drugie. ;) A dzisiaj od ponad 40 h na nogach. W przerwie 3 godzinki snu... tak to jest jak chce się zaliczyć dwa koncerty i jeszcze na zajęcia pójść... Zaraz trzeba się położyć bo chyba każdy kiedyś potrzebuje odrobiny odpoczynku.


5 zł, maszynka ze słodyczami na uczelnianym holu i Kinder Bueno zbliża ludzi xD ehh lepiej nic o tym nie pisać, ale w sumie to było bardzo zabawne i zaowocowało nową znajomością...

MPK-i - cuda, które zawsze uciekają jak się dobiega do drzwi...

poniedziałek, 5 października 2009

Maybe I should give up..?

Oł.. chyba nie żyje.. wykończona przecudownym weekendem. Nic tak człowiekowi nie poprawia humoru jak dobre pogo na koncercie i widok muzyków na scenie. Do tego dobre towarzystwo i jest pięknie..

A teraz czas wrócić do rzeczywistości.. jutro zwyczajny, mroźny poranek i kolejne wykłady.. Nie ma tak dobrze, żeby człowiek był zadowolony 7 dni w tygodniu. Równowaga musi być.

Brak weny źle wpływa na bloga. Moje notki wołają o pomoc. Nie potrafię nic dzisiaj skleić... może jutro będzie lepiej;)

środa, 30 września 2009

Plum...

Nareszcie dostęp do komputera. Przeprowadzka i wyjazdy mnie wykończyły. Końcówka wrzesnia jest okrutna.  Dobrze, że inauguracja i integracja już zaliczona. Teraz do końca tygodnia spokój a potem mały wyjazd. Jutro wyprodukuje lepszą notkę a teraz czas spać..

Nie myslę..

czwartek, 24 września 2009

Aaa..

...ratunku! Romantycznosc mi się włączyła przed chwilą o.O F*ck poczułam to. To przez ten kawałek: Ne-yo - Mad . Brzydka piosenka, a fe! Heroinka nie może czuć się jak uczuciowy flak.  Zmieniamy playlistę i juz po pokoju rozchodzi się wokal BMTH.. o tak.. lubię kiedy jest we mnie tyle romantycznosci co w dopiero co opróżnionym toi-toiu.


Tadam tadam koniec notki ^^

wtorek, 22 września 2009

Nieodparta pokusa...

.. by zatańczyć. Co za dzień. Ciągle chodzą za mną piękne, melodyjne rytmy prosto z Kuby. Ogarnęła mnie dziwna chęć na to by pląsać po parkiecie tańcząc hiszpańskie Bolero kiedy w tle leci El beso del final..

Miło się tak rozmarzyć..

... czas wracać do pracy..

Koniec bajki..

..Oigo una voz que se onde en mi
Que me vuelve a repetir
Lo que no quiero oir...

poniedziałek, 21 września 2009

Czy jestem..

... człowiekiem starej daty?
Ostatnio mam mały problem z upilnowaniem telefonu. Ciągle o nim zapominam, ciągle go gubię a potem stawiam na nogi cały dom i rozpoczynam poszukiwania. Gdzie go już zostawiłam? W lodówce, pod łóżkiem, w koszyku z owocami, w kosmetyczce, w miejscach publicznych to norma.. na szczęście zawsze jest ze mną ktoś ogarnięty, kto przypomina mi o pozostawionej przeze mnie zgubie.
Przez to oczywicie nie odbieram, kiedy dzwoni, albo odczytuje wiadomości tekstowe z opóźnieniem, a następnie zapominam że wypadałoby odpisać.. i tak niektórzy próbuja się do mnie dodzwonić przez, powiedzmy kilka dni, póki nie straca cierpliwości i nie złożą mi wizyty osobiście..
Zaprawdę dziwnie rozkojarzona ostatnio bywam..

BTW właśnie odczułam, że moja romantycznośc ulotniła się ze mnie całkowicie. Jestem totalnie nieodpowiednim obiektem, w którym można ulokować uczucia. Chyba czas napisać to sobie na kartce, a potem przykleić takową do czoła, zeby była widoczna już z większej odległości.

Październik się zbliża... czas zacząć pracować nad spełnianiem własnych marzeń...

Pizza, Martini, Pantera, szczurek i kaczuszki...

I kolejny weekend, w bajkowym świecie bez problemów, dobiegł końca. Kolejny poniedziałek kiedy trzeba wrócić do rzeczywistości, kiedy wypada stawić się w pracy, kiedy nalezy wstać rano z myślą ile zleceń trzeba zrealizować.
Pocieszam się tym, że został mi ostatni tydzień bawienia się w wypełnianie obowiązków. Październik sie zbliza, a z tym czas kiedy trzeba iść na zajęcia i zacząć walkę z samą sobą, o to, by nie rzucić podręczników w kąt, w kryzysowych sytuacjach.
Czuje, że zblizający się nieuchronnie miesiąc będzie prawdziwym wyścigiem... tyle spraw na głowie, tyle zadań do zrealizowania... Trzeba się zmobilizować i wytrzymać ten bieg.

Do startu...
Gotowa?

cdn.

środa, 16 września 2009

Kamień..

z serca.. czasem trzeba się zdobyć na odwagę i szczerość. Z duma przyznaje, ze mi się udało przez co znów uśmiech zawitał na mej twarzy. Nie wiem czego się bałam ale byłam w błędzie. Teraz tylko pozostało czekać na rozwój sytuacji;)

Nał wracam do tego co obiecałam zrobić - ołówek w rękę i rysujemy pannę Awangardę.

BTW trzy dni i trzy nowe posty.. to dziwne bo wcześniej nie miałam pojęcia co tu mogę natworzyć. Chociaż i tak nikt tego nie czyta.

Wróce niedługo.. Tak sądzę..

wtorek, 15 września 2009

Mydlenie oczu...

...wtłacza w człowieka podły nastrój...



Zamykanie się w sobie nie pomaga rozwiązać problemów. Chyba trzeba zebrać odwagę i stawić czoła pewnym sprawom wymagającym w końcu rozwiązania.
Tchórzę..

poniedziałek, 14 września 2009

Kolory..

tracą swoją barwę kiedy wraca się do rzeczywistości.. jednak przez dwa ostatnie dni było tak kolorowo jak w bajkowym świecie. Mazurskie jeziora i pewna osoba sprawiły, że przez te 36 godzin życia codziennego zapomniało się o wszystkim co dręczyło, męczyło i wkurzało. Ten spacer nad jezioro i w południe, i wieczorem, i rano, ten filmowy maraton i wojna na poduszki, ta serowa pizza i te obolałe ciało po misji "łaskocz do upadłego", składanie toreb papierowych, martini z lodem i robienie węzłów na sznurze...

And the black keys never looked so beautiful
And a perfect rainbow never seemed so dull
And the lights out never had this bright of glow...

BTW trzeba ogarnąć teraźniejszość i zastanowić się nad sensem pewnych spraw.Może nie warto czegoś ciągnąć wbrew sobie... a może to tylko dziwna blokada, która powinno sie w końcu przełamać? Nie lubię niedomówień, a ostatnio moje życie kręci się tylko wokół tego, żeby nie zrobić komuś przykrości...

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Lato się kończy...

a ja zakładam bloga. Nie wiem co mnie podkusiło, ale oto jestem i sklejam jakoś pierwszą notkę.
Ciekawe co z tego wyjdzie..
Na fajny i długi wpis trzeba mieć chociaż trochę weny, której dzisiaj nie posiadam... Chyba czas sobie pójść..