poniedziałek, 14 września 2009

Kolory..

tracą swoją barwę kiedy wraca się do rzeczywistości.. jednak przez dwa ostatnie dni było tak kolorowo jak w bajkowym świecie. Mazurskie jeziora i pewna osoba sprawiły, że przez te 36 godzin życia codziennego zapomniało się o wszystkim co dręczyło, męczyło i wkurzało. Ten spacer nad jezioro i w południe, i wieczorem, i rano, ten filmowy maraton i wojna na poduszki, ta serowa pizza i te obolałe ciało po misji "łaskocz do upadłego", składanie toreb papierowych, martini z lodem i robienie węzłów na sznurze...

And the black keys never looked so beautiful
And a perfect rainbow never seemed so dull
And the lights out never had this bright of glow...

BTW trzeba ogarnąć teraźniejszość i zastanowić się nad sensem pewnych spraw.Może nie warto czegoś ciągnąć wbrew sobie... a może to tylko dziwna blokada, która powinno sie w końcu przełamać? Nie lubię niedomówień, a ostatnio moje życie kręci się tylko wokół tego, żeby nie zrobić komuś przykrości...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz