sobota, 7 listopada 2009


Nie ma co.. piątkowy wieczór - idealny dzień na łapanie totalnego dołka. Kobiety to mają jednak przes*ane z tymi swoimi humorkami, a najgorsze jest to, że nie można się od tego odpędzić.  I w takich momentach fajnie by było być facetem, który ma wszystko w d*pie bo ma silniejszy charakter i łatwiej panuję nad swoimi emocjami. Ach te charakterystyczne cechy męskiego gatunku.
Na notkę chwila się znalazła, a dlaczego? Bo jest późno, bezsenność stała się przyjacielem człowieka, na wykonywanie niektórych czynności jest za późno, a imprezy mam głęboko w nosie bo nie mam zamiaru wstawać rano z wyrzutem sumienia, że się zmarnowało czas na pierdoły. IMHO doba powinna mieć min. 48 godzin bo ta jest za krótka, a ja zaginać czasoprzestrzeni nie potrafię.
Rzucić wszystko i zacząć się lenić jak większość ? Nigdy. Jak brzmi rzucone kiedyś postanowienie: It's O.K. póki wygrzebie się 2 godziny snu w każdej dobie swojego życia. Heh tylko ostatnio ciężko z tym grzebaniem... a do tego przeszkody czyhające na każdym progu? Geez co za sprawdzian cierpliwości. Najgorsze jest to, że moja cierpliwość uciekła mi jeszcze przed narodzinami. I jak tu być dobrym dziennikarzem nie mając w sobie ni grosz tej zacnej cechy. Jak to powinnam powiedzieć a się hamuje: Kur*a. No ale się hamuje więc przyjmijmy, że powyższego słowa nie ma w tej notatce.